Kategorie
Bez kategorii

Ogry Planszowe. Gry planszowe – recenzje, artykuły, sklep z grami planszowymi. – Recenzja gry Zombiaki

UWAGA: RECENZJA DOTYCZY 3. EDYCJI „ZOMBIAKÓW”!

Lubicie filmy George’a Romero? Chodzicie do kina na maratony horrorów? Lubicie czarny humor? Jeśli tak, to bardzo możliwe, że gra karciana „Zombiaki” jest tym, czego od zawsze szukaliście!

To już druga recenzowana przez nas gra stworzona przez Polaków. Czy faktycznie mamy talent do pomysłowych karcianek o nowatorskiej mechanice, czy też powinniśmy ograniczyć się do kupowania i tłumaczenia gier zza wielkiej wody? Zapraszamy do lektury recenzji!

Grę możecie kupić TUTAJ.

W grze w „Zombiaki” bierze udział dwóch graczy. Pierwszy staje na czele ludzkich obrońców, którzy z poziomu barykad bronią się przed falami zombie. Drugi gracz dowodzi tytułowymi zombie, których jedynym celem jest urządzenie sobie krwawej uczty w bazie ludzi. Muszą się jednak spieszyć. Jeśli nie zdążą do świtu, obrońcy zwyciężą, a zombiaki zostaną bez kolacji.

„Zombiaki” to ani TCG, ani CCG. To taktyczna gra karciana. Wystarczy kupić jeden egzemplarz i od razu można zacząć rozgrywkę, nie martwiąc się o kolejne wydatki w postaci boosterów i setek dodatków (wyjątek od tej reguły stanowi gra „Zombiaki: Moskwa”, w którą można grać osobno, lub połączyć ją z „Zombiakami”, by w rozgrywce mogło wziąć udział czterech graczy).

Wróćmy jednak do recenzji „Zombiaków”. W pudełku znajdziemy talie dla każdej z dwóch stron konfliktu, karty przecznic (tworzących podstawę planszy, na której toczy się gra) oraz krótką instrukcję z zasadami rozgrywki i przykładami. Do gry potrzebujemy jeszcze garści żetonów, które organizujemy we własnym zakresie. Świetnie nadają się do tego monety.

Gra oparta jest na turach i rozgrywa się na trzech „torach”, po których kroczą zombie. Gracz dowodzący potworami przesuwa je naprzód, wystawia „świeże” żywe trupy i za pomocą kart przestawia je między torami, starając się uniknąć pułapek rozstawionych przez ludzkich obrońców. Rola przywódcy ludzi nie ogranicza się jednak tylko do tego. Obrońcy eliminują i spowalniają zombiaki na wiele różnych sposobów, np. strzelając do nich, paląc je, rażąc je prądem itd.

Plus: Nie będę was trzymał w niepewności. Gra jest świetna, zwłaszcza jeśli bawi nas klimat filmów o zombie. Karty, które dostajemy są zabawne i proste w użyciu, a ich efekty od razu widzimy na planszy. Przez to rozgrywka przebiega błyskawicznie. Na początku może trwać ok. 30 minut, ale kiedy już poznamy wszystkie karty i nauczymy się z nich korzystać, grę można ukończyć w mniej niż 10 minut. Moim zdaniem jest to wielki plus „Zombiaków” – jest to gra szybka, łatwa do opanowania i nieprzyzwoicie przyjemna. Można w nią grać na przerwach w szkole!

Obie talie mają coś w sobie – potwory stawiają na zmasowany atak i szybko zapełniają całą planszę. Z kolei ludzie stosują wyrafinowane pułapki i atakują z chirurgiczną precyzją. Poskramianie zombie nigdy nie było tak przyjemne. W rezultacie czujemy się potężni i usatysfakcjonowani, niezależnie od strony, którą gramy.

„Zombiaki” to gra taktyczna. Cały czas podejmujemy decyzje, które mają duży wpływ na dalszą rozgrywkę. Którą kartę odrzucimy? Której użyjemy? Teraz, czy później? Na którym torze postawimy Zombiaka? Na którym pułapkę? To wszystko jest istotne! Dlatego też uważam, że także doświadczeni gracze i zwycięzcy turniejów karcianych dostrzegą duży potencjał tej gry. Łatwo się nauczyć grać w „Zombiaki”, ale ciężej jest opanować wszystkie możliwe strategie.

Niewątpliwym plusem gry jest to, że jej mechanika jest bardzo dobrze opracowana. Polacy potrafią być pomysłowi! Jeśli lubicie zombie, założę się, że słyszeliście o „Plants vs. Zombies.” To bardzo popularna gra komputerowa. Wyszła w 2009 roku. Pierwsza edycja „Zombiaków” ukazała się w 2003 roku. Widzicie, do czego zmierzam?

Minus: Tym razem bardzo ciężko jest mi się kłócić z Plusem. „Zombiaki” to gra innowacyjna i kompletna. Większość moich zarzutów do gry byłoby zwykłym czepianiem się. Tak, dwie karty można by było nieco lepiej opisać, żeby uniknąć nieporozumień. Tak, czasem szczęście odgrywa dużą rolę w grze. Ale to wszystko!

Mam za mało minusów, żeby odjąć tej grze choćby jeden punkt. I ten argument z „Plants vs. Zombies”… Byliśmy pierwsi! Twórcy „Zombiaków” powinni zaskarżyć autorów tej gry o kradzież pomysłu!

Miejmy nadzieję, że Artystka podziela nasze zdanie!

+Pomysł! +Łatwa do opanowania +Dynamiczna rozgrywka +Obie talie są wyważone i atrakcyjne

+Dobra dla początkujących i zaawansowanych

-Dwie karty można by było nieco czytelniej opisać

„Zombiaki” mają swój urok. Tego nie da się im odebrać. Dzięki charakterystycznym i zabawnym obrazkom bardzo łatwo jest odróżnić jedną kartę od drugiej. To bardzo ważne w grze, która toczy się tak szybko. Wszystkie elementy gry utrzymane są w podobnej stylistyce, więc nic nas nie dekoncentruje i od początku do końca gry czujemy się jak w „Nocy Żywych Trupów”. Ważne są też dobre oznaczenia „siły” zombie, pułapek i strzałów. Wystarczy zerknąć na kartę, by dowiedzieć się, czy jest to efekt tymczasowy, czy też zostaje na planszy, ile zadaje obrażeń, czy od razu zabija potwora itd. To poprawia płynność rozgrywki. Cieszę się, że twórcy zadbali o czytelność kart.

Ktoś mógłby powiedzieć, że brakuje mu żetonów w pudełku. Nie zgadzam się z tym! „Zombiaki” powinny być przenośne! Jeśli gdzieś wychodzimy, bierzemy do jednej kieszeni talie kart (które, swoją drogą, pasują do popularnych folijek), do drugiej portfel. I już!

Mimo dużej ilości plusów, w „Zombiakach” widzę kilka niedoróbek. Rozumiem, że autorzy chcieli zbalansować i przyspieszyć grę, dlatego umieścili wiele identycznych kart w taliach. I w tym nie ma nic złego, ale jeśli mamy 12 „strzałów”, które wyglądają całkowicie jednakowo, może to nam nieco przeszkadzać. Owszem, od razu wiemy, że ta karta to „strzał”, ale myślę, że grze nie zaszkodziłoby nieco większe zróżnicowanie pod względem graficznym. Trzy „strzały” z rewolwera, trzy z nowoczesnego pistoletu, trzy z kuszy (tak, to popularna broń w filmach o zombie!), trzy ze strzelby – efekt taki sam, a frajdy z obrazków o wiele więcej.

Jest jeden element gry, który odstaje od reszty i z którym nie potrafię się pogodzić. Mówię tu o kartach przecznic. Wyglądają, jakby zostały wykonane „na ostatnią chwilę”. Rozumiem, że mają ilustrować zbliżającą się hordę zombie, ale myślę, że autor mógłby postarać się o nowe zombiaki, zamiast tylko powiększać te z poprzednich kart i powiększać je, a na koniec uraczyć nas dwuznacznym obrazkiem zombie gryzącego własną rękę.

Te drobne minusy nie są jednak w stanie zaszkodzić samej grze. Tak jak reszta zespołu, ja również gram w „Zombiaki” z wielką przyjemnością.

+Karty trzymają klimat +Humor

+Czytelne oznaczenia na kartach

-Dużo identycznych obrazków
-Nie najlepsze karty przecznic

Tego się nie spodziewaliśmy. Jakkolwiek by to nie brzmiało, zostaliśmy oczarowani przez „Zombiaki”. Ta dopracowana i nietypowa gra powinna znaleźć się w kolekcji każdego szanującego się gracza. Nieznaczne niedoróbki nie są w stanie zaszkodzić tej wciągającej i klimatycznej karciance. Gra w „Zombiaki” to przyjemny zastrzyk adrenaliny i dobrego humoru.

+Dopracowana mechanika +Dynamiczna rozgrywka +Satysfakcja z gry obiema stronami

+Świetny klimat i humor

-Kosmetyczne niedoróbki

Grę możecie kupić TUTAJ.

Dziękujemy wydawnictwu Portal za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Kategorie
Bez kategorii

Ogry Planszowe. Gry planszowe – recenzje, artykuły, sklep z grami planszowymi. – Recenzja gry Zombiaki

UWAGA: RECENZJA DOTYCZY 3. EDYCJI „ZOMBIAKÓW”!

Lubicie filmy George’a Romero? Chodzicie do kina na maratony horrorów? Lubicie czarny humor? Jeśli tak, to bardzo możliwe, że gra karciana „Zombiaki” jest tym, czego od zawsze szukaliście!

To już druga recenzowana przez nas gra stworzona przez Polaków. Czy faktycznie mamy talent do pomysłowych karcianek o nowatorskiej mechanice, czy też powinniśmy ograniczyć się do kupowania i tłumaczenia gier zza wielkiej wody? Zapraszamy do lektury recenzji!

Grę możecie kupić TUTAJ.

W grze w „Zombiaki” bierze udział dwóch graczy. Pierwszy staje na czele ludzkich obrońców, którzy z poziomu barykad bronią się przed falami zombie. Drugi gracz dowodzi tytułowymi zombie, których jedynym celem jest urządzenie sobie krwawej uczty w bazie ludzi. Muszą się jednak spieszyć. Jeśli nie zdążą do świtu, obrońcy zwyciężą, a zombiaki zostaną bez kolacji.

„Zombiaki” to ani TCG, ani CCG. To taktyczna gra karciana. Wystarczy kupić jeden egzemplarz i od razu można zacząć rozgrywkę, nie martwiąc się o kolejne wydatki w postaci boosterów i setek dodatków (wyjątek od tej reguły stanowi gra „Zombiaki: Moskwa”, w którą można grać osobno, lub połączyć ją z „Zombiakami”, by w rozgrywce mogło wziąć udział czterech graczy).

Wróćmy jednak do recenzji „Zombiaków”. W pudełku znajdziemy talie dla każdej z dwóch stron konfliktu, karty przecznic (tworzących podstawę planszy, na której toczy się gra) oraz krótką instrukcję z zasadami rozgrywki i przykładami. Do gry potrzebujemy jeszcze garści żetonów, które organizujemy we własnym zakresie. Świetnie nadają się do tego monety.

Gra oparta jest na turach i rozgrywa się na trzech „torach”, po których kroczą zombie. Gracz dowodzący potworami przesuwa je naprzód, wystawia „świeże” żywe trupy i za pomocą kart przestawia je między torami, starając się uniknąć pułapek rozstawionych przez ludzkich obrońców. Rola przywódcy ludzi nie ogranicza się jednak tylko do tego. Obrońcy eliminują i spowalniają zombiaki na wiele różnych sposobów, np. strzelając do nich, paląc je, rażąc je prądem itd.

Plus: Nie będę was trzymał w niepewności. Gra jest świetna, zwłaszcza jeśli bawi nas klimat filmów o zombie. Karty, które dostajemy są zabawne i proste w użyciu, a ich efekty od razu widzimy na planszy. Przez to rozgrywka przebiega błyskawicznie. Na początku może trwać ok. 30 minut, ale kiedy już poznamy wszystkie karty i nauczymy się z nich korzystać, grę można ukończyć w mniej niż 10 minut. Moim zdaniem jest to wielki plus „Zombiaków” – jest to gra szybka, łatwa do opanowania i nieprzyzwoicie przyjemna. Można w nią grać na przerwach w szkole!

Obie talie mają coś w sobie – potwory stawiają na zmasowany atak i szybko zapełniają całą planszę. Z kolei ludzie stosują wyrafinowane pułapki i atakują z chirurgiczną precyzją. Poskramianie zombie nigdy nie było tak przyjemne. W rezultacie czujemy się potężni i usatysfakcjonowani, niezależnie od strony, którą gramy.

„Zombiaki” to gra taktyczna. Cały czas podejmujemy decyzje, które mają duży wpływ na dalszą rozgrywkę. Którą kartę odrzucimy? Której użyjemy? Teraz, czy później? Na którym torze postawimy Zombiaka? Na którym pułapkę? To wszystko jest istotne! Dlatego też uważam, że także doświadczeni gracze i zwycięzcy turniejów karcianych dostrzegą duży potencjał tej gry. Łatwo się nauczyć grać w „Zombiaki”, ale ciężej jest opanować wszystkie możliwe strategie.

Niewątpliwym plusem gry jest to, że jej mechanika jest bardzo dobrze opracowana. Polacy potrafią być pomysłowi! Jeśli lubicie zombie, założę się, że słyszeliście o „Plants vs. Zombies.” To bardzo popularna gra komputerowa. Wyszła w 2009 roku. Pierwsza edycja „Zombiaków” ukazała się w 2003 roku. Widzicie, do czego zmierzam?

Minus: Tym razem bardzo ciężko jest mi się kłócić z Plusem. „Zombiaki” to gra innowacyjna i kompletna. Większość moich zarzutów do gry byłoby zwykłym czepianiem się. Tak, dwie karty można by było nieco lepiej opisać, żeby uniknąć nieporozumień. Tak, czasem szczęście odgrywa dużą rolę w grze. Ale to wszystko!

Mam za mało minusów, żeby odjąć tej grze choćby jeden punkt. I ten argument z „Plants vs. Zombies”… Byliśmy pierwsi! Twórcy „Zombiaków” powinni zaskarżyć autorów tej gry o kradzież pomysłu!

Miejmy nadzieję, że Artystka podziela nasze zdanie!

+Pomysł! +Łatwa do opanowania +Dynamiczna rozgrywka +Obie talie są wyważone i atrakcyjne

+Dobra dla początkujących i zaawansowanych

-Dwie karty można by było nieco czytelniej opisać

„Zombiaki” mają swój urok. Tego nie da się im odebrać. Dzięki charakterystycznym i zabawnym obrazkom bardzo łatwo jest odróżnić jedną kartę od drugiej. To bardzo ważne w grze, która toczy się tak szybko. Wszystkie elementy gry utrzymane są w podobnej stylistyce, więc nic nas nie dekoncentruje i od początku do końca gry czujemy się jak w „Nocy Żywych Trupów”. Ważne są też dobre oznaczenia „siły” zombie, pułapek i strzałów. Wystarczy zerknąć na kartę, by dowiedzieć się, czy jest to efekt tymczasowy, czy też zostaje na planszy, ile zadaje obrażeń, czy od razu zabija potwora itd. To poprawia płynność rozgrywki. Cieszę się, że twórcy zadbali o czytelność kart.

Ktoś mógłby powiedzieć, że brakuje mu żetonów w pudełku. Nie zgadzam się z tym! „Zombiaki” powinny być przenośne! Jeśli gdzieś wychodzimy, bierzemy do jednej kieszeni talie kart (które, swoją drogą, pasują do popularnych folijek), do drugiej portfel. I już!

Mimo dużej ilości plusów, w „Zombiakach” widzę kilka niedoróbek. Rozumiem, że autorzy chcieli zbalansować i przyspieszyć grę, dlatego umieścili wiele identycznych kart w taliach. I w tym nie ma nic złego, ale jeśli mamy 12 „strzałów”, które wyglądają całkowicie jednakowo, może to nam nieco przeszkadzać. Owszem, od razu wiemy, że ta karta to „strzał”, ale myślę, że grze nie zaszkodziłoby nieco większe zróżnicowanie pod względem graficznym. Trzy „strzały” z rewolwera, trzy z nowoczesnego pistoletu, trzy z kuszy (tak, to popularna broń w filmach o zombie!), trzy ze strzelby – efekt taki sam, a frajdy z obrazków o wiele więcej.

Jest jeden element gry, który odstaje od reszty i z którym nie potrafię się pogodzić. Mówię tu o kartach przecznic. Wyglądają, jakby zostały wykonane „na ostatnią chwilę”. Rozumiem, że mają ilustrować zbliżającą się hordę zombie, ale myślę, że autor mógłby postarać się o nowe zombiaki, zamiast tylko powiększać te z poprzednich kart i powiększać je, a na koniec uraczyć nas dwuznacznym obrazkiem zombie gryzącego własną rękę.

Te drobne minusy nie są jednak w stanie zaszkodzić samej grze. Tak jak reszta zespołu, ja również gram w „Zombiaki” z wielką przyjemnością.

+Karty trzymają klimat +Humor

+Czytelne oznaczenia na kartach

-Dużo identycznych obrazków
-Nie najlepsze karty przecznic

Tego się nie spodziewaliśmy. Jakkolwiek by to nie brzmiało, zostaliśmy oczarowani przez „Zombiaki”. Ta dopracowana i nietypowa gra powinna znaleźć się w kolekcji każdego szanującego się gracza. Nieznaczne niedoróbki nie są w stanie zaszkodzić tej wciągającej i klimatycznej karciance. Gra w „Zombiaki” to przyjemny zastrzyk adrenaliny i dobrego humoru.

+Dopracowana mechanika +Dynamiczna rozgrywka +Satysfakcja z gry obiema stronami

+Świetny klimat i humor

-Kosmetyczne niedoróbki

Grę możecie kupić TUTAJ.

Dziękujemy wydawnictwu Portal za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Kategorie
Bez kategorii

Ogry Planszowe. Gry planszowe – recenzje, artykuły, sklep z grami planszowymi. – Operator

Operator

Piotr Kochański
Operator filmowy i telewizyjny. Absolwent Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie. Student Łódzkiej Szkoły Filmowej. Odpowiada za zdjęcia w wideo-recenzjach serwisu OgryPlanszowe.pl


„Nie zawsze pracuję przy projekcie, który daje mi tyle powodów do uśmiechu.”

Kategorie
Bez kategorii

Ogry Planszowe. Gry planszowe – recenzje, artykuły, sklep z grami planszowymi. – Recenzja gry Zombiaki

UWAGA: RECENZJA DOTYCZY 3. EDYCJI „ZOMBIAKÓW”!

Lubicie filmy George’a Romero? Chodzicie do kina na maratony horrorów? Lubicie czarny humor? Jeśli tak, to bardzo możliwe, że gra karciana „Zombiaki” jest tym, czego od zawsze szukaliście!

To już druga recenzowana przez nas gra stworzona przez Polaków. Czy faktycznie mamy talent do pomysłowych karcianek o nowatorskiej mechanice, czy też powinniśmy ograniczyć się do kupowania i tłumaczenia gier zza wielkiej wody? Zapraszamy do lektury recenzji!

Grę możecie kupić TUTAJ.

W grze w „Zombiaki” bierze udział dwóch graczy. Pierwszy staje na czele ludzkich obrońców, którzy z poziomu barykad bronią się przed falami zombie. Drugi gracz dowodzi tytułowymi zombie, których jedynym celem jest urządzenie sobie krwawej uczty w bazie ludzi. Muszą się jednak spieszyć. Jeśli nie zdążą do świtu, obrońcy zwyciężą, a zombiaki zostaną bez kolacji.

„Zombiaki” to ani TCG, ani CCG. To taktyczna gra karciana. Wystarczy kupić jeden egzemplarz i od razu można zacząć rozgrywkę, nie martwiąc się o kolejne wydatki w postaci boosterów i setek dodatków (wyjątek od tej reguły stanowi gra „Zombiaki: Moskwa”, w którą można grać osobno, lub połączyć ją z „Zombiakami”, by w rozgrywce mogło wziąć udział czterech graczy).

Wróćmy jednak do recenzji „Zombiaków”. W pudełku znajdziemy talie dla każdej z dwóch stron konfliktu, karty przecznic (tworzących podstawę planszy, na której toczy się gra) oraz krótką instrukcję z zasadami rozgrywki i przykładami. Do gry potrzebujemy jeszcze garści żetonów, które organizujemy we własnym zakresie. Świetnie nadają się do tego monety.

Gra oparta jest na turach i rozgrywa się na trzech „torach”, po których kroczą zombie. Gracz dowodzący potworami przesuwa je naprzód, wystawia „świeże” żywe trupy i za pomocą kart przestawia je między torami, starając się uniknąć pułapek rozstawionych przez ludzkich obrońców. Rola przywódcy ludzi nie ogranicza się jednak tylko do tego. Obrońcy eliminują i spowalniają zombiaki na wiele różnych sposobów, np. strzelając do nich, paląc je, rażąc je prądem itd.

Plus: Nie będę was trzymał w niepewności. Gra jest świetna, zwłaszcza jeśli bawi nas klimat filmów o zombie. Karty, które dostajemy są zabawne i proste w użyciu, a ich efekty od razu widzimy na planszy. Przez to rozgrywka przebiega błyskawicznie. Na początku może trwać ok. 30 minut, ale kiedy już poznamy wszystkie karty i nauczymy się z nich korzystać, grę można ukończyć w mniej niż 10 minut. Moim zdaniem jest to wielki plus „Zombiaków” – jest to gra szybka, łatwa do opanowania i nieprzyzwoicie przyjemna. Można w nią grać na przerwach w szkole!

Obie talie mają coś w sobie – potwory stawiają na zmasowany atak i szybko zapełniają całą planszę. Z kolei ludzie stosują wyrafinowane pułapki i atakują z chirurgiczną precyzją. Poskramianie zombie nigdy nie było tak przyjemne. W rezultacie czujemy się potężni i usatysfakcjonowani, niezależnie od strony, którą gramy.

„Zombiaki” to gra taktyczna. Cały czas podejmujemy decyzje, które mają duży wpływ na dalszą rozgrywkę. Którą kartę odrzucimy? Której użyjemy? Teraz, czy później? Na którym torze postawimy Zombiaka? Na którym pułapkę? To wszystko jest istotne! Dlatego też uważam, że także doświadczeni gracze i zwycięzcy turniejów karcianych dostrzegą duży potencjał tej gry. Łatwo się nauczyć grać w „Zombiaki”, ale ciężej jest opanować wszystkie możliwe strategie.

Niewątpliwym plusem gry jest to, że jej mechanika jest bardzo dobrze opracowana. Polacy potrafią być pomysłowi! Jeśli lubicie zombie, założę się, że słyszeliście o „Plants vs. Zombies.” To bardzo popularna gra komputerowa. Wyszła w 2009 roku. Pierwsza edycja „Zombiaków” ukazała się w 2003 roku. Widzicie, do czego zmierzam?

Minus: Tym razem bardzo ciężko jest mi się kłócić z Plusem. „Zombiaki” to gra innowacyjna i kompletna. Większość moich zarzutów do gry byłoby zwykłym czepianiem się. Tak, dwie karty można by było nieco lepiej opisać, żeby uniknąć nieporozumień. Tak, czasem szczęście odgrywa dużą rolę w grze. Ale to wszystko!

Mam za mało minusów, żeby odjąć tej grze choćby jeden punkt. I ten argument z „Plants vs. Zombies”… Byliśmy pierwsi! Twórcy „Zombiaków” powinni zaskarżyć autorów tej gry o kradzież pomysłu!

Miejmy nadzieję, że Artystka podziela nasze zdanie!

+Pomysł! +Łatwa do opanowania +Dynamiczna rozgrywka +Obie talie są wyważone i atrakcyjne

+Dobra dla początkujących i zaawansowanych

-Dwie karty można by było nieco czytelniej opisać

„Zombiaki” mają swój urok. Tego nie da się im odebrać. Dzięki charakterystycznym i zabawnym obrazkom bardzo łatwo jest odróżnić jedną kartę od drugiej. To bardzo ważne w grze, która toczy się tak szybko. Wszystkie elementy gry utrzymane są w podobnej stylistyce, więc nic nas nie dekoncentruje i od początku do końca gry czujemy się jak w „Nocy Żywych Trupów”. Ważne są też dobre oznaczenia „siły” zombie, pułapek i strzałów. Wystarczy zerknąć na kartę, by dowiedzieć się, czy jest to efekt tymczasowy, czy też zostaje na planszy, ile zadaje obrażeń, czy od razu zabija potwora itd. To poprawia płynność rozgrywki. Cieszę się, że twórcy zadbali o czytelność kart.

Ktoś mógłby powiedzieć, że brakuje mu żetonów w pudełku. Nie zgadzam się z tym! „Zombiaki” powinny być przenośne! Jeśli gdzieś wychodzimy, bierzemy do jednej kieszeni talie kart (które, swoją drogą, pasują do popularnych folijek), do drugiej portfel. I już!

Mimo dużej ilości plusów, w „Zombiakach” widzę kilka niedoróbek. Rozumiem, że autorzy chcieli zbalansować i przyspieszyć grę, dlatego umieścili wiele identycznych kart w taliach. I w tym nie ma nic złego, ale jeśli mamy 12 „strzałów”, które wyglądają całkowicie jednakowo, może to nam nieco przeszkadzać. Owszem, od razu wiemy, że ta karta to „strzał”, ale myślę, że grze nie zaszkodziłoby nieco większe zróżnicowanie pod względem graficznym. Trzy „strzały” z rewolwera, trzy z nowoczesnego pistoletu, trzy z kuszy (tak, to popularna broń w filmach o zombie!), trzy ze strzelby – efekt taki sam, a frajdy z obrazków o wiele więcej.

Jest jeden element gry, który odstaje od reszty i z którym nie potrafię się pogodzić. Mówię tu o kartach przecznic. Wyglądają, jakby zostały wykonane „na ostatnią chwilę”. Rozumiem, że mają ilustrować zbliżającą się hordę zombie, ale myślę, że autor mógłby postarać się o nowe zombiaki, zamiast tylko powiększać te z poprzednich kart i powiększać je, a na koniec uraczyć nas dwuznacznym obrazkiem zombie gryzącego własną rękę.

Te drobne minusy nie są jednak w stanie zaszkodzić samej grze. Tak jak reszta zespołu, ja również gram w „Zombiaki” z wielką przyjemnością.

+Karty trzymają klimat +Humor

+Czytelne oznaczenia na kartach

-Dużo identycznych obrazków
-Nie najlepsze karty przecznic

Tego się nie spodziewaliśmy. Jakkolwiek by to nie brzmiało, zostaliśmy oczarowani przez „Zombiaki”. Ta dopracowana i nietypowa gra powinna znaleźć się w kolekcji każdego szanującego się gracza. Nieznaczne niedoróbki nie są w stanie zaszkodzić tej wciągającej i klimatycznej karciance. Gra w „Zombiaki” to przyjemny zastrzyk adrenaliny i dobrego humoru.

+Dopracowana mechanika +Dynamiczna rozgrywka +Satysfakcja z gry obiema stronami

+Świetny klimat i humor

-Kosmetyczne niedoróbki

Grę możecie kupić TUTAJ.

Dziękujemy wydawnictwu Portal za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Kategorie
Bez kategorii

Ogry Planszowe. Gry planszowe – recenzje, artykuły, sklep z grami planszowymi. – Recenzja gry Zombiaki

UWAGA: RECENZJA DOTYCZY 3. EDYCJI „ZOMBIAKÓW”!

Lubicie filmy George’a Romero? Chodzicie do kina na maratony horrorów? Lubicie czarny humor? Jeśli tak, to bardzo możliwe, że gra karciana „Zombiaki” jest tym, czego od zawsze szukaliście!

To już druga recenzowana przez nas gra stworzona przez Polaków. Czy faktycznie mamy talent do pomysłowych karcianek o nowatorskiej mechanice, czy też powinniśmy ograniczyć się do kupowania i tłumaczenia gier zza wielkiej wody? Zapraszamy do lektury recenzji!

Grę możecie kupić TUTAJ.

W grze w „Zombiaki” bierze udział dwóch graczy. Pierwszy staje na czele ludzkich obrońców, którzy z poziomu barykad bronią się przed falami zombie. Drugi gracz dowodzi tytułowymi zombie, których jedynym celem jest urządzenie sobie krwawej uczty w bazie ludzi. Muszą się jednak spieszyć. Jeśli nie zdążą do świtu, obrońcy zwyciężą, a zombiaki zostaną bez kolacji.

„Zombiaki” to ani TCG, ani CCG. To taktyczna gra karciana. Wystarczy kupić jeden egzemplarz i od razu można zacząć rozgrywkę, nie martwiąc się o kolejne wydatki w postaci boosterów i setek dodatków (wyjątek od tej reguły stanowi gra „Zombiaki: Moskwa”, w którą można grać osobno, lub połączyć ją z „Zombiakami”, by w rozgrywce mogło wziąć udział czterech graczy).

Wróćmy jednak do recenzji „Zombiaków”. W pudełku znajdziemy talie dla każdej z dwóch stron konfliktu, karty przecznic (tworzących podstawę planszy, na której toczy się gra) oraz krótką instrukcję z zasadami rozgrywki i przykładami. Do gry potrzebujemy jeszcze garści żetonów, które organizujemy we własnym zakresie. Świetnie nadają się do tego monety.

Gra oparta jest na turach i rozgrywa się na trzech „torach”, po których kroczą zombie. Gracz dowodzący potworami przesuwa je naprzód, wystawia „świeże” żywe trupy i za pomocą kart przestawia je między torami, starając się uniknąć pułapek rozstawionych przez ludzkich obrońców. Rola przywódcy ludzi nie ogranicza się jednak tylko do tego. Obrońcy eliminują i spowalniają zombiaki na wiele różnych sposobów, np. strzelając do nich, paląc je, rażąc je prądem itd.

Plus: Nie będę was trzymał w niepewności. Gra jest świetna, zwłaszcza jeśli bawi nas klimat filmów o zombie. Karty, które dostajemy są zabawne i proste w użyciu, a ich efekty od razu widzimy na planszy. Przez to rozgrywka przebiega błyskawicznie. Na początku może trwać ok. 30 minut, ale kiedy już poznamy wszystkie karty i nauczymy się z nich korzystać, grę można ukończyć w mniej niż 10 minut. Moim zdaniem jest to wielki plus „Zombiaków” – jest to gra szybka, łatwa do opanowania i nieprzyzwoicie przyjemna. Można w nią grać na przerwach w szkole!

Obie talie mają coś w sobie – potwory stawiają na zmasowany atak i szybko zapełniają całą planszę. Z kolei ludzie stosują wyrafinowane pułapki i atakują z chirurgiczną precyzją. Poskramianie zombie nigdy nie było tak przyjemne. W rezultacie czujemy się potężni i usatysfakcjonowani, niezależnie od strony, którą gramy.

„Zombiaki” to gra taktyczna. Cały czas podejmujemy decyzje, które mają duży wpływ na dalszą rozgrywkę. Którą kartę odrzucimy? Której użyjemy? Teraz, czy później? Na którym torze postawimy Zombiaka? Na którym pułapkę? To wszystko jest istotne! Dlatego też uważam, że także doświadczeni gracze i zwycięzcy turniejów karcianych dostrzegą duży potencjał tej gry. Łatwo się nauczyć grać w „Zombiaki”, ale ciężej jest opanować wszystkie możliwe strategie.

Niewątpliwym plusem gry jest to, że jej mechanika jest bardzo dobrze opracowana. Polacy potrafią być pomysłowi! Jeśli lubicie zombie, założę się, że słyszeliście o „Plants vs. Zombies.” To bardzo popularna gra komputerowa. Wyszła w 2009 roku. Pierwsza edycja „Zombiaków” ukazała się w 2003 roku. Widzicie, do czego zmierzam?

Minus: Tym razem bardzo ciężko jest mi się kłócić z Plusem. „Zombiaki” to gra innowacyjna i kompletna. Większość moich zarzutów do gry byłoby zwykłym czepianiem się. Tak, dwie karty można by było nieco lepiej opisać, żeby uniknąć nieporozumień. Tak, czasem szczęście odgrywa dużą rolę w grze. Ale to wszystko!

Mam za mało minusów, żeby odjąć tej grze choćby jeden punkt. I ten argument z „Plants vs. Zombies”… Byliśmy pierwsi! Twórcy „Zombiaków” powinni zaskarżyć autorów tej gry o kradzież pomysłu!

Miejmy nadzieję, że Artystka podziela nasze zdanie!

+Pomysł! +Łatwa do opanowania +Dynamiczna rozgrywka +Obie talie są wyważone i atrakcyjne

+Dobra dla początkujących i zaawansowanych

-Dwie karty można by było nieco czytelniej opisać

„Zombiaki” mają swój urok. Tego nie da się im odebrać. Dzięki charakterystycznym i zabawnym obrazkom bardzo łatwo jest odróżnić jedną kartę od drugiej. To bardzo ważne w grze, która toczy się tak szybko. Wszystkie elementy gry utrzymane są w podobnej stylistyce, więc nic nas nie dekoncentruje i od początku do końca gry czujemy się jak w „Nocy Żywych Trupów”. Ważne są też dobre oznaczenia „siły” zombie, pułapek i strzałów. Wystarczy zerknąć na kartę, by dowiedzieć się, czy jest to efekt tymczasowy, czy też zostaje na planszy, ile zadaje obrażeń, czy od razu zabija potwora itd. To poprawia płynność rozgrywki. Cieszę się, że twórcy zadbali o czytelność kart.

Ktoś mógłby powiedzieć, że brakuje mu żetonów w pudełku. Nie zgadzam się z tym! „Zombiaki” powinny być przenośne! Jeśli gdzieś wychodzimy, bierzemy do jednej kieszeni talie kart (które, swoją drogą, pasują do popularnych folijek), do drugiej portfel. I już!

Mimo dużej ilości plusów, w „Zombiakach” widzę kilka niedoróbek. Rozumiem, że autorzy chcieli zbalansować i przyspieszyć grę, dlatego umieścili wiele identycznych kart w taliach. I w tym nie ma nic złego, ale jeśli mamy 12 „strzałów”, które wyglądają całkowicie jednakowo, może to nam nieco przeszkadzać. Owszem, od razu wiemy, że ta karta to „strzał”, ale myślę, że grze nie zaszkodziłoby nieco większe zróżnicowanie pod względem graficznym. Trzy „strzały” z rewolwera, trzy z nowoczesnego pistoletu, trzy z kuszy (tak, to popularna broń w filmach o zombie!), trzy ze strzelby – efekt taki sam, a frajdy z obrazków o wiele więcej.

Jest jeden element gry, który odstaje od reszty i z którym nie potrafię się pogodzić. Mówię tu o kartach przecznic. Wyglądają, jakby zostały wykonane „na ostatnią chwilę”. Rozumiem, że mają ilustrować zbliżającą się hordę zombie, ale myślę, że autor mógłby postarać się o nowe zombiaki, zamiast tylko powiększać te z poprzednich kart i powiększać je, a na koniec uraczyć nas dwuznacznym obrazkiem zombie gryzącego własną rękę.

Te drobne minusy nie są jednak w stanie zaszkodzić samej grze. Tak jak reszta zespołu, ja również gram w „Zombiaki” z wielką przyjemnością.

+Karty trzymają klimat +Humor

+Czytelne oznaczenia na kartach

-Dużo identycznych obrazków
-Nie najlepsze karty przecznic

Tego się nie spodziewaliśmy. Jakkolwiek by to nie brzmiało, zostaliśmy oczarowani przez „Zombiaki”. Ta dopracowana i nietypowa gra powinna znaleźć się w kolekcji każdego szanującego się gracza. Nieznaczne niedoróbki nie są w stanie zaszkodzić tej wciągającej i klimatycznej karciance. Gra w „Zombiaki” to przyjemny zastrzyk adrenaliny i dobrego humoru.

+Dopracowana mechanika +Dynamiczna rozgrywka +Satysfakcja z gry obiema stronami

+Świetny klimat i humor

-Kosmetyczne niedoróbki

Grę możecie kupić TUTAJ.

Dziękujemy wydawnictwu Portal za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Kategorie
Bez kategorii

Ogry Planszowe. Gry planszowe – recenzje, artykuły, sklep z grami planszowymi. – Recenzja gry Zombiaki

UWAGA: RECENZJA DOTYCZY 3. EDYCJI „ZOMBIAKÓW”!

Lubicie filmy George’a Romero? Chodzicie do kina na maratony horrorów? Lubicie czarny humor? Jeśli tak, to bardzo możliwe, że gra karciana „Zombiaki” jest tym, czego od zawsze szukaliście!

To już druga recenzowana przez nas gra stworzona przez Polaków. Czy faktycznie mamy talent do pomysłowych karcianek o nowatorskiej mechanice, czy też powinniśmy ograniczyć się do kupowania i tłumaczenia gier zza wielkiej wody? Zapraszamy do lektury recenzji!

Grę możecie kupić TUTAJ.

W grze w „Zombiaki” bierze udział dwóch graczy. Pierwszy staje na czele ludzkich obrońców, którzy z poziomu barykad bronią się przed falami zombie. Drugi gracz dowodzi tytułowymi zombie, których jedynym celem jest urządzenie sobie krwawej uczty w bazie ludzi. Muszą się jednak spieszyć. Jeśli nie zdążą do świtu, obrońcy zwyciężą, a zombiaki zostaną bez kolacji.

„Zombiaki” to ani TCG, ani CCG. To taktyczna gra karciana. Wystarczy kupić jeden egzemplarz i od razu można zacząć rozgrywkę, nie martwiąc się o kolejne wydatki w postaci boosterów i setek dodatków (wyjątek od tej reguły stanowi gra „Zombiaki: Moskwa”, w którą można grać osobno, lub połączyć ją z „Zombiakami”, by w rozgrywce mogło wziąć udział czterech graczy).

Wróćmy jednak do recenzji „Zombiaków”. W pudełku znajdziemy talie dla każdej z dwóch stron konfliktu, karty przecznic (tworzących podstawę planszy, na której toczy się gra) oraz krótką instrukcję z zasadami rozgrywki i przykładami. Do gry potrzebujemy jeszcze garści żetonów, które organizujemy we własnym zakresie. Świetnie nadają się do tego monety.

Gra oparta jest na turach i rozgrywa się na trzech „torach”, po których kroczą zombie. Gracz dowodzący potworami przesuwa je naprzód, wystawia „świeże” żywe trupy i za pomocą kart przestawia je między torami, starając się uniknąć pułapek rozstawionych przez ludzkich obrońców. Rola przywódcy ludzi nie ogranicza się jednak tylko do tego. Obrońcy eliminują i spowalniają zombiaki na wiele różnych sposobów, np. strzelając do nich, paląc je, rażąc je prądem itd.

Plus: Nie będę was trzymał w niepewności. Gra jest świetna, zwłaszcza jeśli bawi nas klimat filmów o zombie. Karty, które dostajemy są zabawne i proste w użyciu, a ich efekty od razu widzimy na planszy. Przez to rozgrywka przebiega błyskawicznie. Na początku może trwać ok. 30 minut, ale kiedy już poznamy wszystkie karty i nauczymy się z nich korzystać, grę można ukończyć w mniej niż 10 minut. Moim zdaniem jest to wielki plus „Zombiaków” – jest to gra szybka, łatwa do opanowania i nieprzyzwoicie przyjemna. Można w nią grać na przerwach w szkole!

Obie talie mają coś w sobie – potwory stawiają na zmasowany atak i szybko zapełniają całą planszę. Z kolei ludzie stosują wyrafinowane pułapki i atakują z chirurgiczną precyzją. Poskramianie zombie nigdy nie było tak przyjemne. W rezultacie czujemy się potężni i usatysfakcjonowani, niezależnie od strony, którą gramy.

„Zombiaki” to gra taktyczna. Cały czas podejmujemy decyzje, które mają duży wpływ na dalszą rozgrywkę. Którą kartę odrzucimy? Której użyjemy? Teraz, czy później? Na którym torze postawimy Zombiaka? Na którym pułapkę? To wszystko jest istotne! Dlatego też uważam, że także doświadczeni gracze i zwycięzcy turniejów karcianych dostrzegą duży potencjał tej gry. Łatwo się nauczyć grać w „Zombiaki”, ale ciężej jest opanować wszystkie możliwe strategie.

Niewątpliwym plusem gry jest to, że jej mechanika jest bardzo dobrze opracowana. Polacy potrafią być pomysłowi! Jeśli lubicie zombie, założę się, że słyszeliście o „Plants vs. Zombies.” To bardzo popularna gra komputerowa. Wyszła w 2009 roku. Pierwsza edycja „Zombiaków” ukazała się w 2003 roku. Widzicie, do czego zmierzam?

Minus: Tym razem bardzo ciężko jest mi się kłócić z Plusem. „Zombiaki” to gra innowacyjna i kompletna. Większość moich zarzutów do gry byłoby zwykłym czepianiem się. Tak, dwie karty można by było nieco lepiej opisać, żeby uniknąć nieporozumień. Tak, czasem szczęście odgrywa dużą rolę w grze. Ale to wszystko!

Mam za mało minusów, żeby odjąć tej grze choćby jeden punkt. I ten argument z „Plants vs. Zombies”… Byliśmy pierwsi! Twórcy „Zombiaków” powinni zaskarżyć autorów tej gry o kradzież pomysłu!

Miejmy nadzieję, że Artystka podziela nasze zdanie!

+Pomysł! +Łatwa do opanowania +Dynamiczna rozgrywka +Obie talie są wyważone i atrakcyjne

+Dobra dla początkujących i zaawansowanych

-Dwie karty można by było nieco czytelniej opisać

„Zombiaki” mają swój urok. Tego nie da się im odebrać. Dzięki charakterystycznym i zabawnym obrazkom bardzo łatwo jest odróżnić jedną kartę od drugiej. To bardzo ważne w grze, która toczy się tak szybko. Wszystkie elementy gry utrzymane są w podobnej stylistyce, więc nic nas nie dekoncentruje i od początku do końca gry czujemy się jak w „Nocy Żywych Trupów”. Ważne są też dobre oznaczenia „siły” zombie, pułapek i strzałów. Wystarczy zerknąć na kartę, by dowiedzieć się, czy jest to efekt tymczasowy, czy też zostaje na planszy, ile zadaje obrażeń, czy od razu zabija potwora itd. To poprawia płynność rozgrywki. Cieszę się, że twórcy zadbali o czytelność kart.

Ktoś mógłby powiedzieć, że brakuje mu żetonów w pudełku. Nie zgadzam się z tym! „Zombiaki” powinny być przenośne! Jeśli gdzieś wychodzimy, bierzemy do jednej kieszeni talie kart (które, swoją drogą, pasują do popularnych folijek), do drugiej portfel. I już!

Mimo dużej ilości plusów, w „Zombiakach” widzę kilka niedoróbek. Rozumiem, że autorzy chcieli zbalansować i przyspieszyć grę, dlatego umieścili wiele identycznych kart w taliach. I w tym nie ma nic złego, ale jeśli mamy 12 „strzałów”, które wyglądają całkowicie jednakowo, może to nam nieco przeszkadzać. Owszem, od razu wiemy, że ta karta to „strzał”, ale myślę, że grze nie zaszkodziłoby nieco większe zróżnicowanie pod względem graficznym. Trzy „strzały” z rewolwera, trzy z nowoczesnego pistoletu, trzy z kuszy (tak, to popularna broń w filmach o zombie!), trzy ze strzelby – efekt taki sam, a frajdy z obrazków o wiele więcej.

Jest jeden element gry, który odstaje od reszty i z którym nie potrafię się pogodzić. Mówię tu o kartach przecznic. Wyglądają, jakby zostały wykonane „na ostatnią chwilę”. Rozumiem, że mają ilustrować zbliżającą się hordę zombie, ale myślę, że autor mógłby postarać się o nowe zombiaki, zamiast tylko powiększać te z poprzednich kart i powiększać je, a na koniec uraczyć nas dwuznacznym obrazkiem zombie gryzącego własną rękę.

Te drobne minusy nie są jednak w stanie zaszkodzić samej grze. Tak jak reszta zespołu, ja również gram w „Zombiaki” z wielką przyjemnością.

+Karty trzymają klimat +Humor

+Czytelne oznaczenia na kartach

-Dużo identycznych obrazków
-Nie najlepsze karty przecznic

Tego się nie spodziewaliśmy. Jakkolwiek by to nie brzmiało, zostaliśmy oczarowani przez „Zombiaki”. Ta dopracowana i nietypowa gra powinna znaleźć się w kolekcji każdego szanującego się gracza. Nieznaczne niedoróbki nie są w stanie zaszkodzić tej wciągającej i klimatycznej karciance. Gra w „Zombiaki” to przyjemny zastrzyk adrenaliny i dobrego humoru.

+Dopracowana mechanika +Dynamiczna rozgrywka +Satysfakcja z gry obiema stronami

+Świetny klimat i humor

-Kosmetyczne niedoróbki

Grę możecie kupić TUTAJ.

Dziękujemy wydawnictwu Portal za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Kategorie
Bez kategorii

Ogry Planszowe. Gry planszowe – recenzje, artykuły, sklep z grami planszowymi. – Artystka

Artystka

Paulina Stanek
Studentka na wydziale Sztuki Nowych Mediów w Warszawskiej PJWSTK. Zajmuje się oprawą graficzną wideo-recenzji oraz serwisu OgryPlanszowe.pl.


„Grafika gier planszowych to niedoceniona i lekceważona forma ekspresji. Mam nadzieję, że uda nam się zwrócić uwagę internautów na piękną oprawę wielu recenzowanych przez nas gier.”

Kategorie
Bez kategorii

Ogry Planszowe. Gry planszowe – recenzje, artykuły, sklep z grami planszowymi. – Recenzja gry Veto Konfrontacja

„Veto” to dla niektórych świętość. Mówi się o niej jako naszej rodzimej odpowiedzi na zachodnie TCG, CCG i LCG. Nie da się ukryć, że w Polsce karcianka ta doczekała się ogromnej rzeszy fanów.

Zwolennicy „Veto” z otwartymi ramionami witają kolejne dodatki. Słyszeliśmy w redakcji opinie, że poznanie tej gry to nasz patriotyczny obowiązek.

Jak jest naprawdę? Czy „Veto” jest w stanie przeciwstawić się gigantom takim jak „Magic: The Gathering” i „Warhammer: Inwazja”? Przekonajmy się!

Grę możecie kupić TUTAJ.

„Veto” to gra osadzona w realiach XVII-wiecznej Rzeczpospolitej. Co ciekawe, obok historycznych postaci i rodów napotkamy w niej licznych bohaterów literackich, a nawet osobistości wykreowane specjalnie na potrzeby gry.

Do tej pory ukazało się mnóstwo dodatków i zestawów startowych „Veto”. Z jednej strony to fenomenalnie, bo jest z czego wybierać, ale z drugiej nowicjusz może się bardzo łatwo zgubić. Co kupić na początek? Na szczęście, wydawnictwo Kuźnia Gier wyszło naprzeciw nowym graczom i stworzyło specjalnie dla nich dodatek „Veto Konfrontacja”.

W pudełku znajdziemy dwie gotowe do gry talie, garść żetonów i instrukcję. Wybierając jedną z talii (nazywanych w grze „kredensami”) stajemy na czele rodu starającego się o zdobycie królewskiej korony. W przypadku „Konfrontacji” mamy do wyboru domy Wiśniowieckich i Radziwiłłów.

Aby zdobyć tron, musimy znaleźć sposób na wygranie wyborów. Ale jak przekonać do siebie wyborców? Możemy bawić się w marketingowców i reklamować swojego kandydata, ale równie dobrze możemy udowodnić słabość drugiego rodu poprzez staczanie (i wygrywanie) spektakularnych pojedynków. Jeśli nie bawi nas przelewanie krwi, możemy próbować unikać walki, upijając i ośmieszając wroga. Istnieje też możliwość sprowadzenia samego elekta, który ułatwi nam zwycięstwo. Ale uwaga! Jeśli nasz kandydat zginie, tracimy szansę na wygraną!

Plus: Witam waćpaństwa! Oj, jak ja lubię klimatyczne gry! Tak wiele soczystych, wprowadzających w realia zwrotów. Lafa, kredens, dwór. Szable w dłoń! Za króla!

Minus: A pomyślałeś chociaż o tych, którzy nie lubią Sienkiewicza i mają zagrożenie z historii?

Plus: Jak nie lubisz czytać, obejrzyj sobie „Ogniem i Mieczem”. Posłuchaj muzyki Krzesimira Dębskiego. Te bębny!

Minus: Muzyka może sobie lecieć w tle, ale co jest w tej grze dla ścisłego umysłu?

Plus: Jako fan TCG powinieneś to wiedzieć. W „Veto Konfrontacja” jest mnóstwo miejsca na liczenie. Liczysz głosy wyborców, liczysz monety w skarbcu, liczysz…

Minus: To jest matura na poziomie podstawowym. Ja chcę poziom rozszerzony.

Plus: No właśnie! Przede wszystkim musisz decydować, co i w jakiej kolejności wystawiasz. Wystarczy, że masz jedną postać gotową do działania. Co robisz? Wyzywasz kogoś na pojedynek, czy czekasz na wyzwanie? Używasz zdolności postaci, przynosisz jej ekwipunek czy nakłaniasz wyborców do głosowania na twojego Elekta? Możliwości jest mnóstwo. Ta gra nie jest tak prosta, jak ci się wydaje.

Minus: No właśnie. Zasady gry wydają mi się nie najlepiej opisane. Myślę, że można byłoby się postarać o lepszą instrukcję. Poza tym mylą mi się znaczki używane do określania umiejętności. Replika? Drobiazg? Czyn? Zaznacz? Odznacz?

Plus: Im dłużej grasz, tym lepiej rozumiesz zasady. Nie spodziewasz się chyba, że będziesz mistrzem za pierwszym razem. A jeśli mowa o zasadach: jeśli coś jest niejasne, możesz wejść na forum gry veto lub spytać fanów na Facebooku. Naprawdę mnóstwo osób gra w tę grę! Bardzo fajnie, że fani mają gdzie poznawać się i umawiać na pojedynki i turnieje.

Minus: Zgoda. Nie lubię grać samemu. Jako fan szachów muszę przyznać, że kręci mnie głębia taktyczna ukryta w grze. Ale martwi mnie to, że rozgrywka toczy się dość powoli. Mimo wszystko to gra karciana. Wolę tempo MTG lub Warhammera: Inwazji, gdzie ciągle coś się dzieje, a armie potworów wspomagane magią walczą o dominację nad światem…

Plus: Tak, nie znajdziesz w „Veto” elementów fantasy, ale za to otrzymujesz naprawdę niepowtarzalny świat i bardzo klimatyczne karty. Gra nie jest krótka, ale nie brakuje w niej emocji! Myślę, że spokojnie może konkurować ze współczesnymi grami TCG, CCG i LCG. I jeszcze jeden plus – karty idealnie mieszczą się w standardowe folijki używane do wielu popularnych karcianek. Gratuluję wydawnictwu tego wyboru! A jeśli zmęczy cię gra tymi samymi kartami, bez problemu możesz wyposażyć się w pakiety losowych kart i zestawy startowe różnych rodów. Każdy z nich ma swoich bohaterów, swoje taktyki i swoje sposoby na wygranie gry.

+Głębia taktyczna
+Klimatyczne karty
+Wielu fanów
+Liczne dodatki
+Zróżnicowane frakcje

-Mało przejrzysta instrukcja
-Dość wolne tempo w porównaniu do innych karcianek

Cześć! Muszę przyznać, że odetchnęłam z ulgą, gdy przyjrzałam się grze po usłyszeniu komentarzy Plusa i Minusa. Z radością stwierdzam, że polscy artyści i graficy nie ustępują twórcom zagranicznym.

Obrazki na kartach są dość różnorodne, wykonane przez wielu artystów. Jedne są wspaniałe, inne całkiem niezłe, ale bez wątpienia trzymają klimat sarmackiej Rzeczpospolitej i dostarczą wiele radości graczom i kolekcjonerom.

Muszę pochwalić grafików za dobranie odpowiednich kolorów i czcionek oraz za świetne wyczucie przy rozmieszczaniu informacji na kartach. Dzięki temu łatwo się zorientować, z jaką kartą mamy do czynienia i bardziej skupiamy się na grze, a mniej na tym, by znaleźć coś na karcie. Cieszę się, że twórcy nie poszli na łatwiznę i postarali się o wyraźne wizualne oddzielenie od siebie różnych rodzajów kart (dzięki temu od razu rozpoznajemy Moderunek, Posesję, Postać etc.). Cieszy fakt, że nawet rewers kart jest estetycznie wykonany.

Pudełko gry „Veto Konfrontacja” z zewnątrz wygląda dobrze, ale wykonane jest z tanich materiałów, więc raczej nie nadaje się do częstego przewożenia talii.

Największe zarzuty mam do żetonów. Myślę, że mogłyby być lepiej wykonane. Kreski (głosy) są w miarę w porządku, ale monety wydają się najmniej przemyślanym elementem gry. Denerwujący jest sposób liczenia monet – jeden żeton na karcie frakcji oznacza 10 monet, a żeton poza nią – 1 monetę. W teorii brzmi to dobrze, ale w praktyce sprowadza się to do żonglerki monetami i odrywa graczy od rozgrywki. Proponowałabym dwa rodzaje monet – jedne o większej wartości, inne – o mniejszej, albo po prostu – więcej monet!

+Świetne obrazki na kartach
+Przejrzysta grafika kart

-Żetony nie dorównują kartom

„Veto Konfrontacja” to świetne wprowadzenie do wielkiego świata „Szlacheckiej Gry Karcianej” i choć początkowo możecie mieć drobny problem z zapamiętaniem zasad, na pewno wciągniecie się w niesamowitą atmosferę sarmackiej Polski i razem z Michałem Wołodyjowskim (a może Kmicicem?) doprowadzicie do koronacji swojego elekta. Fani fantasy i dynamicznej walki mogą być zawiedzeni, ale gra oferuje bardzo wiele emocji i interesujących, oryginalnych rozwiązań.

+Dorównuje karciankom zagranicznym pod względem wykonania i poziomu strategii

+Rzesza fanów +Unikalny pomysł i klimat

+Wzbudza zainteresowanie historią

-Chaotyczna instrukcja -Stosunkowo powolna rozgrywka

-Drobne niedoróbki graficzne

Grę możecie kupić TUTAJ.

Dziękujemy wydawnictwu Kuźnia Gier za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Kategorie
Bez kategorii

Ogry Planszowe. Gry planszowe – recenzje, artykuły, sklep z grami planszowymi. – Recenzja gry Veto Konfrontacja

„Veto” to dla niektórych świętość. Mówi się o niej jako naszej rodzimej odpowiedzi na zachodnie TCG, CCG i LCG. Nie da się ukryć, że w Polsce karcianka ta doczekała się ogromnej rzeszy fanów.

Zwolennicy „Veto” z otwartymi ramionami witają kolejne dodatki. Słyszeliśmy w redakcji opinie, że poznanie tej gry to nasz patriotyczny obowiązek.

Jak jest naprawdę? Czy „Veto” jest w stanie przeciwstawić się gigantom takim jak „Magic: The Gathering” i „Warhammer: Inwazja”? Przekonajmy się!

Grę możecie kupić TUTAJ.

„Veto” to gra osadzona w realiach XVII-wiecznej Rzeczpospolitej. Co ciekawe, obok historycznych postaci i rodów napotkamy w niej licznych bohaterów literackich, a nawet osobistości wykreowane specjalnie na potrzeby gry.

Do tej pory ukazało się mnóstwo dodatków i zestawów startowych „Veto”. Z jednej strony to fenomenalnie, bo jest z czego wybierać, ale z drugiej nowicjusz może się bardzo łatwo zgubić. Co kupić na początek? Na szczęście, wydawnictwo Kuźnia Gier wyszło naprzeciw nowym graczom i stworzyło specjalnie dla nich dodatek „Veto Konfrontacja”.

W pudełku znajdziemy dwie gotowe do gry talie, garść żetonów i instrukcję. Wybierając jedną z talii (nazywanych w grze „kredensami”) stajemy na czele rodu starającego się o zdobycie królewskiej korony. W przypadku „Konfrontacji” mamy do wyboru domy Wiśniowieckich i Radziwiłłów.

Aby zdobyć tron, musimy znaleźć sposób na wygranie wyborów. Ale jak przekonać do siebie wyborców? Możemy bawić się w marketingowców i reklamować swojego kandydata, ale równie dobrze możemy udowodnić słabość drugiego rodu poprzez staczanie (i wygrywanie) spektakularnych pojedynków. Jeśli nie bawi nas przelewanie krwi, możemy próbować unikać walki, upijając i ośmieszając wroga. Istnieje też możliwość sprowadzenia samego elekta, który ułatwi nam zwycięstwo. Ale uwaga! Jeśli nasz kandydat zginie, tracimy szansę na wygraną!

Plus: Witam waćpaństwa! Oj, jak ja lubię klimatyczne gry! Tak wiele soczystych, wprowadzających w realia zwrotów. Lafa, kredens, dwór. Szable w dłoń! Za króla!

Minus: A pomyślałeś chociaż o tych, którzy nie lubią Sienkiewicza i mają zagrożenie z historii?

Plus: Jak nie lubisz czytać, obejrzyj sobie „Ogniem i Mieczem”. Posłuchaj muzyki Krzesimira Dębskiego. Te bębny!

Minus: Muzyka może sobie lecieć w tle, ale co jest w tej grze dla ścisłego umysłu?

Plus: Jako fan TCG powinieneś to wiedzieć. W „Veto Konfrontacja” jest mnóstwo miejsca na liczenie. Liczysz głosy wyborców, liczysz monety w skarbcu, liczysz…

Minus: To jest matura na poziomie podstawowym. Ja chcę poziom rozszerzony.

Plus: No właśnie! Przede wszystkim musisz decydować, co i w jakiej kolejności wystawiasz. Wystarczy, że masz jedną postać gotową do działania. Co robisz? Wyzywasz kogoś na pojedynek, czy czekasz na wyzwanie? Używasz zdolności postaci, przynosisz jej ekwipunek czy nakłaniasz wyborców do głosowania na twojego Elekta? Możliwości jest mnóstwo. Ta gra nie jest tak prosta, jak ci się wydaje.

Minus: No właśnie. Zasady gry wydają mi się nie najlepiej opisane. Myślę, że można byłoby się postarać o lepszą instrukcję. Poza tym mylą mi się znaczki używane do określania umiejętności. Replika? Drobiazg? Czyn? Zaznacz? Odznacz?

Plus: Im dłużej grasz, tym lepiej rozumiesz zasady. Nie spodziewasz się chyba, że będziesz mistrzem za pierwszym razem. A jeśli mowa o zasadach: jeśli coś jest niejasne, możesz wejść na forum gry veto lub spytać fanów na Facebooku. Naprawdę mnóstwo osób gra w tę grę! Bardzo fajnie, że fani mają gdzie poznawać się i umawiać na pojedynki i turnieje.

Minus: Zgoda. Nie lubię grać samemu. Jako fan szachów muszę przyznać, że kręci mnie głębia taktyczna ukryta w grze. Ale martwi mnie to, że rozgrywka toczy się dość powoli. Mimo wszystko to gra karciana. Wolę tempo MTG lub Warhammera: Inwazji, gdzie ciągle coś się dzieje, a armie potworów wspomagane magią walczą o dominację nad światem…

Plus: Tak, nie znajdziesz w „Veto” elementów fantasy, ale za to otrzymujesz naprawdę niepowtarzalny świat i bardzo klimatyczne karty. Gra nie jest krótka, ale nie brakuje w niej emocji! Myślę, że spokojnie może konkurować ze współczesnymi grami TCG, CCG i LCG. I jeszcze jeden plus – karty idealnie mieszczą się w standardowe folijki używane do wielu popularnych karcianek. Gratuluję wydawnictwu tego wyboru! A jeśli zmęczy cię gra tymi samymi kartami, bez problemu możesz wyposażyć się w pakiety losowych kart i zestawy startowe różnych rodów. Każdy z nich ma swoich bohaterów, swoje taktyki i swoje sposoby na wygranie gry.

+Głębia taktyczna
+Klimatyczne karty
+Wielu fanów
+Liczne dodatki
+Zróżnicowane frakcje

-Mało przejrzysta instrukcja
-Dość wolne tempo w porównaniu do innych karcianek

Cześć! Muszę przyznać, że odetchnęłam z ulgą, gdy przyjrzałam się grze po usłyszeniu komentarzy Plusa i Minusa. Z radością stwierdzam, że polscy artyści i graficy nie ustępują twórcom zagranicznym.

Obrazki na kartach są dość różnorodne, wykonane przez wielu artystów. Jedne są wspaniałe, inne całkiem niezłe, ale bez wątpienia trzymają klimat sarmackiej Rzeczpospolitej i dostarczą wiele radości graczom i kolekcjonerom.

Muszę pochwalić grafików za dobranie odpowiednich kolorów i czcionek oraz za świetne wyczucie przy rozmieszczaniu informacji na kartach. Dzięki temu łatwo się zorientować, z jaką kartą mamy do czynienia i bardziej skupiamy się na grze, a mniej na tym, by znaleźć coś na karcie. Cieszę się, że twórcy nie poszli na łatwiznę i postarali się o wyraźne wizualne oddzielenie od siebie różnych rodzajów kart (dzięki temu od razu rozpoznajemy Moderunek, Posesję, Postać etc.). Cieszy fakt, że nawet rewers kart jest estetycznie wykonany.

Pudełko gry „Veto Konfrontacja” z zewnątrz wygląda dobrze, ale wykonane jest z tanich materiałów, więc raczej nie nadaje się do częstego przewożenia talii.

Największe zarzuty mam do żetonów. Myślę, że mogłyby być lepiej wykonane. Kreski (głosy) są w miarę w porządku, ale monety wydają się najmniej przemyślanym elementem gry. Denerwujący jest sposób liczenia monet – jeden żeton na karcie frakcji oznacza 10 monet, a żeton poza nią – 1 monetę. W teorii brzmi to dobrze, ale w praktyce sprowadza się to do żonglerki monetami i odrywa graczy od rozgrywki. Proponowałabym dwa rodzaje monet – jedne o większej wartości, inne – o mniejszej, albo po prostu – więcej monet!

+Świetne obrazki na kartach
+Przejrzysta grafika kart

-Żetony nie dorównują kartom

„Veto Konfrontacja” to świetne wprowadzenie do wielkiego świata „Szlacheckiej Gry Karcianej” i choć początkowo możecie mieć drobny problem z zapamiętaniem zasad, na pewno wciągniecie się w niesamowitą atmosferę sarmackiej Polski i razem z Michałem Wołodyjowskim (a może Kmicicem?) doprowadzicie do koronacji swojego elekta. Fani fantasy i dynamicznej walki mogą być zawiedzeni, ale gra oferuje bardzo wiele emocji i interesujących, oryginalnych rozwiązań.

+Dorównuje karciankom zagranicznym pod względem wykonania i poziomu strategii

+Rzesza fanów +Unikalny pomysł i klimat

+Wzbudza zainteresowanie historią

-Chaotyczna instrukcja -Stosunkowo powolna rozgrywka

-Drobne niedoróbki graficzne

Grę możecie kupić TUTAJ.

Dziękujemy wydawnictwu Kuźnia Gier za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Kategorie
Bez kategorii

Ogry Planszowe. Gry planszowe – recenzje, artykuły, sklep z grami planszowymi. – Recenzja gry Veto Konfrontacja

„Veto” to dla niektórych świętość. Mówi się o niej jako naszej rodzimej odpowiedzi na zachodnie TCG, CCG i LCG. Nie da się ukryć, że w Polsce karcianka ta doczekała się ogromnej rzeszy fanów.

Zwolennicy „Veto” z otwartymi ramionami witają kolejne dodatki. Słyszeliśmy w redakcji opinie, że poznanie tej gry to nasz patriotyczny obowiązek.

Jak jest naprawdę? Czy „Veto” jest w stanie przeciwstawić się gigantom takim jak „Magic: The Gathering” i „Warhammer: Inwazja”? Przekonajmy się!

Grę możecie kupić TUTAJ.

„Veto” to gra osadzona w realiach XVII-wiecznej Rzeczpospolitej. Co ciekawe, obok historycznych postaci i rodów napotkamy w niej licznych bohaterów literackich, a nawet osobistości wykreowane specjalnie na potrzeby gry.

Do tej pory ukazało się mnóstwo dodatków i zestawów startowych „Veto”. Z jednej strony to fenomenalnie, bo jest z czego wybierać, ale z drugiej nowicjusz może się bardzo łatwo zgubić. Co kupić na początek? Na szczęście, wydawnictwo Kuźnia Gier wyszło naprzeciw nowym graczom i stworzyło specjalnie dla nich dodatek „Veto Konfrontacja”.

W pudełku znajdziemy dwie gotowe do gry talie, garść żetonów i instrukcję. Wybierając jedną z talii (nazywanych w grze „kredensami”) stajemy na czele rodu starającego się o zdobycie królewskiej korony. W przypadku „Konfrontacji” mamy do wyboru domy Wiśniowieckich i Radziwiłłów.

Aby zdobyć tron, musimy znaleźć sposób na wygranie wyborów. Ale jak przekonać do siebie wyborców? Możemy bawić się w marketingowców i reklamować swojego kandydata, ale równie dobrze możemy udowodnić słabość drugiego rodu poprzez staczanie (i wygrywanie) spektakularnych pojedynków. Jeśli nie bawi nas przelewanie krwi, możemy próbować unikać walki, upijając i ośmieszając wroga. Istnieje też możliwość sprowadzenia samego elekta, który ułatwi nam zwycięstwo. Ale uwaga! Jeśli nasz kandydat zginie, tracimy szansę na wygraną!

Plus: Witam waćpaństwa! Oj, jak ja lubię klimatyczne gry! Tak wiele soczystych, wprowadzających w realia zwrotów. Lafa, kredens, dwór. Szable w dłoń! Za króla!

Minus: A pomyślałeś chociaż o tych, którzy nie lubią Sienkiewicza i mają zagrożenie z historii?

Plus: Jak nie lubisz czytać, obejrzyj sobie „Ogniem i Mieczem”. Posłuchaj muzyki Krzesimira Dębskiego. Te bębny!

Minus: Muzyka może sobie lecieć w tle, ale co jest w tej grze dla ścisłego umysłu?

Plus: Jako fan TCG powinieneś to wiedzieć. W „Veto Konfrontacja” jest mnóstwo miejsca na liczenie. Liczysz głosy wyborców, liczysz monety w skarbcu, liczysz…

Minus: To jest matura na poziomie podstawowym. Ja chcę poziom rozszerzony.

Plus: No właśnie! Przede wszystkim musisz decydować, co i w jakiej kolejności wystawiasz. Wystarczy, że masz jedną postać gotową do działania. Co robisz? Wyzywasz kogoś na pojedynek, czy czekasz na wyzwanie? Używasz zdolności postaci, przynosisz jej ekwipunek czy nakłaniasz wyborców do głosowania na twojego Elekta? Możliwości jest mnóstwo. Ta gra nie jest tak prosta, jak ci się wydaje.

Minus: No właśnie. Zasady gry wydają mi się nie najlepiej opisane. Myślę, że można byłoby się postarać o lepszą instrukcję. Poza tym mylą mi się znaczki używane do określania umiejętności. Replika? Drobiazg? Czyn? Zaznacz? Odznacz?

Plus: Im dłużej grasz, tym lepiej rozumiesz zasady. Nie spodziewasz się chyba, że będziesz mistrzem za pierwszym razem. A jeśli mowa o zasadach: jeśli coś jest niejasne, możesz wejść na forum gry veto lub spytać fanów na Facebooku. Naprawdę mnóstwo osób gra w tę grę! Bardzo fajnie, że fani mają gdzie poznawać się i umawiać na pojedynki i turnieje.

Minus: Zgoda. Nie lubię grać samemu. Jako fan szachów muszę przyznać, że kręci mnie głębia taktyczna ukryta w grze. Ale martwi mnie to, że rozgrywka toczy się dość powoli. Mimo wszystko to gra karciana. Wolę tempo MTG lub Warhammera: Inwazji, gdzie ciągle coś się dzieje, a armie potworów wspomagane magią walczą o dominację nad światem…

Plus: Tak, nie znajdziesz w „Veto” elementów fantasy, ale za to otrzymujesz naprawdę niepowtarzalny świat i bardzo klimatyczne karty. Gra nie jest krótka, ale nie brakuje w niej emocji! Myślę, że spokojnie może konkurować ze współczesnymi grami TCG, CCG i LCG. I jeszcze jeden plus – karty idealnie mieszczą się w standardowe folijki używane do wielu popularnych karcianek. Gratuluję wydawnictwu tego wyboru! A jeśli zmęczy cię gra tymi samymi kartami, bez problemu możesz wyposażyć się w pakiety losowych kart i zestawy startowe różnych rodów. Każdy z nich ma swoich bohaterów, swoje taktyki i swoje sposoby na wygranie gry.

+Głębia taktyczna
+Klimatyczne karty
+Wielu fanów
+Liczne dodatki
+Zróżnicowane frakcje

-Mało przejrzysta instrukcja
-Dość wolne tempo w porównaniu do innych karcianek

Cześć! Muszę przyznać, że odetchnęłam z ulgą, gdy przyjrzałam się grze po usłyszeniu komentarzy Plusa i Minusa. Z radością stwierdzam, że polscy artyści i graficy nie ustępują twórcom zagranicznym.

Obrazki na kartach są dość różnorodne, wykonane przez wielu artystów. Jedne są wspaniałe, inne całkiem niezłe, ale bez wątpienia trzymają klimat sarmackiej Rzeczpospolitej i dostarczą wiele radości graczom i kolekcjonerom.

Muszę pochwalić grafików za dobranie odpowiednich kolorów i czcionek oraz za świetne wyczucie przy rozmieszczaniu informacji na kartach. Dzięki temu łatwo się zorientować, z jaką kartą mamy do czynienia i bardziej skupiamy się na grze, a mniej na tym, by znaleźć coś na karcie. Cieszę się, że twórcy nie poszli na łatwiznę i postarali się o wyraźne wizualne oddzielenie od siebie różnych rodzajów kart (dzięki temu od razu rozpoznajemy Moderunek, Posesję, Postać etc.). Cieszy fakt, że nawet rewers kart jest estetycznie wykonany.

Pudełko gry „Veto Konfrontacja” z zewnątrz wygląda dobrze, ale wykonane jest z tanich materiałów, więc raczej nie nadaje się do częstego przewożenia talii.

Największe zarzuty mam do żetonów. Myślę, że mogłyby być lepiej wykonane. Kreski (głosy) są w miarę w porządku, ale monety wydają się najmniej przemyślanym elementem gry. Denerwujący jest sposób liczenia monet – jeden żeton na karcie frakcji oznacza 10 monet, a żeton poza nią – 1 monetę. W teorii brzmi to dobrze, ale w praktyce sprowadza się to do żonglerki monetami i odrywa graczy od rozgrywki. Proponowałabym dwa rodzaje monet – jedne o większej wartości, inne – o mniejszej, albo po prostu – więcej monet!

+Świetne obrazki na kartach
+Przejrzysta grafika kart

-Żetony nie dorównują kartom

„Veto Konfrontacja” to świetne wprowadzenie do wielkiego świata „Szlacheckiej Gry Karcianej” i choć początkowo możecie mieć drobny problem z zapamiętaniem zasad, na pewno wciągniecie się w niesamowitą atmosferę sarmackiej Polski i razem z Michałem Wołodyjowskim (a może Kmicicem?) doprowadzicie do koronacji swojego elekta. Fani fantasy i dynamicznej walki mogą być zawiedzeni, ale gra oferuje bardzo wiele emocji i interesujących, oryginalnych rozwiązań.

+Dorównuje karciankom zagranicznym pod względem wykonania i poziomu strategii

+Rzesza fanów +Unikalny pomysł i klimat

+Wzbudza zainteresowanie historią

-Chaotyczna instrukcja -Stosunkowo powolna rozgrywka

-Drobne niedoróbki graficzne

Grę możecie kupić TUTAJ.

Dziękujemy wydawnictwu Kuźnia Gier za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.